Czuję wewnętrzną pustkę. Pytam siebie - po co żyć? Bo życie jest piękne? Bo na wiosnę zielenią się drzewa? Bo zimą mogę stąpać po śniegowym puchu? Bo otaczają mnie bliscy, przyjaciele i wszyscy Ci, dla których moje istnienie ma sens?
Pytam ponownie: po co żyć? Po co żyć, ze świadomością, że każdy następny dzień tylko przybliża Cię do końca Twojego istnienia? Po co żyć ze świadomością, że jest się nosicielem? Po co żyć skoro Twoje istnienie zamienia życie innych w piekło? Po co żyć, jeśli nawet Twoi bliscy spisali Cię już na straty? Po co żyć, skoro przestaje się wierzyć, że po drugiej stronie coś naprawdę istnieje? Po co żyć? Dla bólu. Fizycznego i psychicznego. Żyjemy żeby cierpieć. ŻYJĘ żeby cierpieć. Żeby nieść swój własny krzyż przez życię. Żyję dla wyższych, nieznanych mi celów. Żyję by cierpieć i w chwilach kryzysu pić kawę i popalać papierosa. Żyję by przyspieszać działanie mojej choroby przez alkohol. Żyję, by umrzeć.
Pytam ponownie: po co żyć? Po co żyć, ze świadomością, że każdy następny dzień tylko przybliża Cię do końca Twojego istnienia? Po co żyć ze świadomością, że jest się nosicielem? Po co żyć skoro Twoje istnienie zamienia życie innych w piekło? Po co żyć, jeśli nawet Twoi bliscy spisali Cię już na straty? Po co żyć, skoro przestaje się wierzyć, że po drugiej stronie coś naprawdę istnieje? Po co żyć? Dla bólu. Fizycznego i psychicznego. Żyjemy żeby cierpieć. ŻYJĘ żeby cierpieć. Żeby nieść swój własny krzyż przez życię. Żyję dla wyższych, nieznanych mi celów. Żyję by cierpieć i w chwilach kryzysu pić kawę i popalać papierosa. Żyję by przyspieszać działanie mojej choroby przez alkohol. Żyję, by umrzeć.
O autorze
O stronie
Gwiazdka z nieba
Tego nie da się opisać słowami...
odwiedzin: